piątek, 11 sierpnia 2017

"Call Me by Your Name'" Andre Aciman


Cofnijmy się o kilka miesięcy kiedy to, jak zwykle bezmyślnie, przeglądając filmy rekomendowane mi przez imdb, natrafiłam na grafikę brzoskwini. Opis filmu był na tyle lakoniczny, że zapewne puściłaby wszystko w niepamięć, gdyby nie zdjęcie obsady, na którym jeden z aktorów zmuszony był pozować z pokaźnym temblakiem, co momentalnie przykuło moją uwagę. Dziś bez wątpienia stwierdzić mogę, że to dzięki filmowej bazie i złamanej ręce Armiego Hammera tak szybko w moje ręce trafiła prawdopodobnie najlepsza powieść tego roku. Życie potrafi zaskoczyć.

piątek, 4 sierpnia 2017

Dobre książki mają smutne zakończenia. Podsumowanie cz. I (styczeń-lipiec)


Podsumowania to słodka udręka. Skondensowanie wszystkich myśli, które przebiegły przez moją głowę w ciągu minionych miesięcy do miarę zgrabnej notatki, która pozbawiona będzie skrótów myślowych nie jest łatwe. Stwierdziłam więc, że całkiem w porządku będzie zrobienie wstępnego zestawienie najlepszych książek w lipcu. Dzięki temu stworzenie czegokolwiek pod koniec grudnia z pewnością będzie łatwiejsze (chyba, że wszystko ulegnie zmianie, na co zawsze w skrytości ducha liczę ). Dokonując wyboru najlepszych powieści zorientowałam się, że wyjątkowo wszystkie wybrane przeze mnie pozycje, pomimo dużego zróżnicowania gatunkowego, różnej ilości stron, innych grup docelowych mają wspólny mianownik – brak cukierkowego happy endu. Nie jestem i nigdy nie byłam fanką szczęśliwych zakończeń, jednakże aż tak duże nagromadzenia książek kończących się wedle mojego gustu zaskoczyło nawet mnie samą.


Paczka chusteczek powinna być gratis, czyli "Holding the man"



   Zazwyczaj filmy, które wywarły na mnie wrażenie oglądam tylko raz. Choć czasami czuje potrzebę powrotu do odczuwanych wówczas emocji, niepewność czy coś nie wpłynie na moje pierwsze dobre wrażenie skutecznie powstrzymuje mnie przed tym. Z racji tego, iż niedawno zmierzyłam się z książką na podstawie, której powstał film, postanowiłam złamać zasadę i sprawdzić czy mój pierwotny osąd nie był mylny.

niedziela, 16 lipca 2017

Patrząc na pomylony świat, czyli "Tokyo Ghoul"


    A wszystko zaczęło się od piosenki…
  Jak zwykle podczas sesji zamiast poświecić czas na naukę marnuje go na poszukiwanie odpowiedniego soundtracku do tej jakże nierównej walki z notatkami. Podczas jednej z wypraw  w odmęty youtuba przypadkowo natknęłam się na piosenkę z openingu Tokyo Ghoula (co prawda w wersji przerobionej na balladę wykonanej na pianinie, ale zawsze). Oczywiście dłuższą chwilę zajęło mi zrozumienie czego słucham, z czego to pochodzi, czego jest adaptacją, lecz po dłuższej chwili wiedziałam już całkiem sporo.
   Tak o to natknęłam się na serie która zaprzątnęła mój umysł na następne tygodnie….

sobota, 15 lipca 2017

"Holding the man" Timothy Conigrave

  
   Po obejrzeniu w zeszłym roku filmu „Holding the man” na moją listę książek do przeczytania automatycznie trafił pierwowzór – autobiografia Tim Conigravea o tym samym tytule. Musiał minąć jednak wiele miesięcy zanim książka ta trafiła w moje ręce. Chwile po jej skończeniu stwierdzić jednak mogę, że warto było czekać.


Toeloop, Flip, Axel i inne nazwy, których zazwyczaj nie używasz, czyli "Yuri!!! on ice"

   

  
  Niepisana zasada mówi, iż historie w które się zagłębiamy powinny pasować klimatem do trwającej pory roku. Logika podpowiada, że to właśnie rajskie plaże, dzikie dżungle, nasłonecznione łany zbóż powinny stać się miejscem w akcji, w którym wraz z nowopoznanymi bohaterami przeżywać będziemy niezapomniane przygody. Ta normalniejsza część mojej osobowości niestety już dawno wzięła wolne dlatego też swój pierwszy tydzień wakacji spędziłam z „Yuri ! On ice” (znowu).